Audioriver 2015



Była to 10ta edycja festiwalu Audioriver organizowanego w Płocku.
Bez wątpienia organizatorzy pokazali czym jest profesionalne zorganizownie imprezy.

Tak naprawdę festiwal w Płocku zaczął się w czwartek na rynku
Starego Miasta gdzie były rozstawione stoiska partnerów, Audiobar gdzie leciała naprawdę mega muzyka i piana party z fontanny.

W piątek wieczorem zaczął się dla mnie ok 20 gdzie będąc na rynku słuchałem spokojnie dobrego brzmienia DJ'ów. Ta edycja naprawdę cieszyła się dużym zainteresowaniem gdyż widziałem ludzi na rynku z kartkami, którzy chcą kupić bilety bo jak wiadomo szybko się wyprzedały. Nawet sporo moich znajomych przyjechało pierwszy raz i co niektórzy bez biletów licząc na to, że uda im się kupić.

Ale idąc dalej ok 23 plaża zagęszczała się więc postanowiłem wraz ze znajomymi przemieścić się w stronę wejścia. Co prawda po drodze pokonaliśmy XXX schodów, krzaki i masę ludzi aż w końcu doszliśmy do wejścia znajdującego się przy polach namiotowych. Kolejka była ogromna ale postanowiłem wejść na tz. ''chama'' z boku i odziwo nikt nie rzucił w moją stronę ''mięsem'' co w stolicy bywa w normie.

Będąc już w ''środku'' czułem, że ten wieczór będzie długi i udany. Wcześniej już byłem w roku 2011,2012 na Audioriver ale ta edycja naprawdę zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Było aż 5 scen i tak naprawdę każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Przyznam, że będąc pod główną sceną gdzie była akurat 
Roisin Murphy i jej choreografia robiła wrażenie, a co do występu to chyba nie było to czego oczekiwałem. Zespół Hercules and Love Affair nadrobił, a nawet przebił wszystkich na tej scenie.

Podążając dalej szukając czegoś dla siebie natrafiłem pod namiot jak to wszyscy mówili ''Cyrkowy'' i tam naprawdę był obok mini cyrk - karuzela ale w środku działo się. Tz. ''dziki tłum'' skaczących ludzi, efekty wizualne i wszyscy jakby byli w innej przestrzeni. To było to czego szukałem czy nawet oczekiwałem od organizatorów. Wychodziłem z tamtąd tylko po to żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, załatwić swoje potrzeby czy nawodnić się. 

Impreza piątkowa trwała tak naprawdę do rana i przeniosła się dalej na Audiopole gdzie ludzi czujący niedosyt przemieścili się z plaży Audioriver.
Co prawda na mniejszą plaże na Audiopolu ale był to strzał w dziesiątkę organizatorów. Jak podejrzewam dla większości ludzi lepiej bawić się na plaży niż na rynku gdzie był żar z nieba.

Sobota była bez wątpienia wieczorem artysty Tiga, który zebrał ogromną publikę aż mógłbym rzec, że ludzie się nie mieścili pod sceną. Efekty wizualne, nagłośnienie i wokal miażdźyły publiczność. Wiadomo trzeba było trochę odpocząć ale to wciąga i ciężko odejść chociaż na chwilę.

10 edycja Audioriver przejdzie do historii pod względem organizacyjnym, pogodowym, ilością - jakością artystów czy ilością ludzi (27 000). 
Pytając ludzi, który raz są wiele odpowiadało, że 10, 6, 4 ale też wielu było pierwszy raz i powiedzieli, że za rok na pewno przyjadą bo to jest jedyny w swoim rodzaju festiwal, który zapadnie w ich pamięci na długi czas. Był też wyjątkowy pod względem live'ów. Jedni przyjechali dla konkretnych artystów ale inni tak po prostu dla Audioriver bo od kogoś usłyszeli. Śmiało mogę powiedzieć kto tego nie przeżył, nie doznał ten nie wie co traci. Za rok na pewno się pojawię.


Mariusz Rusin